Bukiet prosto z nieba


Kiedy byłam mała, wierzyłam, że wszystko, co jest niebieskie, musiało kiedyś dotknąć nieba. Z dzieciństwa pamiętam wiele niebieskości, ale niebieskie kwiaty zobaczyłam dopiero, gdy dorosłam. I choć byłam już daleko od dziecięcych zachwytów, błękitne płatki kwiatów wywołały we mnie eksplozję radości. Pomyślałam sobie wtedy, że ktoś wysoki stanął na palcach i dotknął bukietem nieba. A potem, kilka lat później, kiedy zaczęłam jeździć do Włoch, odkryłam, że niebieskich kwiatów jest dużo więcej, nie wszystkie w bukietach, niektóre bardzo blisko ziemi. Nikt nie mógł ich podnieść do nieba. Czyli możliwe jest, że niebo czasami, może pod osłoną nocy, spada na ziemię i zostawia swoje błękitne ślady tuż obok nas.... Od bardzo dawna już wiem, że kwiatowy błękit nie ma nic wspólnego z niebem, wciąż jednak mnie to zachwyca, oszałamia i poprawia dzień.

A te niebieskości sfotografowałam na Gargano, we włoskim regionie Apulia. Piękne miejsce, pod szczególną opieką nieba.