Drzwi do nieba


Lubię podczas swoich podróży fotografować domofony, kołatki, klamki, skrzynki pocztowe, kwiaty przy drzwiach i krzesła wystawione przed dom. Wszystko, co zdradza właściciela. Wszystko, co pokazuje kawałek świata, w którym na zewnątrz żyje się nawet częściej niż w środku. U nas wciąż jeszcze są osoby, które wystawiają na klatkę schodową ubłocone buty i worki ze śmieciami, żeby nie psuły domowego ideału. Centrum naszego życia jest w czterech ścianach, a na zewnątrz robi się magazyn i śmietnik. Tam, gdzie jest ciepło, ludzie przenoszą się przed domy. Siadają na ławeczkach, wystawiają kwiaty, toczą życie towarzyskie. Dbają również o ten kawałek świata, który poprzedza ich dom.

Te drzwi prowadziły do skromnego mieszkania w małej toskańskiej mieścinie. Ale obrazek namalowany przez córkę właścicieli sprawiał, że każdemu chciało się przystanąć, zagadać, spędzić miłą chwilę w towarzystwie starszej pani, która częstowała cukierkami.